Kurs cudów  

O Kursie cudów     

O tłumaczeniu     

Prawa autorskie     

Pobranie książki     

O Kursie cudów

W 1975 roku, Helen Schucman, doktor filozofii1 i profesor psychologii klinicznej w Columbia University2 w Nowym Jorku, ateistka, osoba zainteresowana dużo bardziej robieniem kariery naukowej niż jakimiś zagadnieniami mistycznymi czy ezoterycznymi, nagle posłyszała głos wewnętrzny, który jej powiedział: „To jest kurs cudów. Proszę notować”. Od tej chwili przez siedem lat zapisywała to, co ten głos jej dyktował. Trzeba tu zaznaczyć, że w owych czasach nie było jeszcze komputerów osobistych i musiała ona sporządzać odręczne notatki (stenograficzne). Jej kolega z pracy, a zarazem przełożony, dr William Thetford, przepisywał te notatki na maszynie do pisania. W ten sposób powstała książka „A course in miracles”. Po zakończeniu pisania sporządzono i rozprowadzono około 300 kopii książki. Realizację dużego, wielkonakładowego wydania powierzono „Foundation for Inner Peace”. W kilka lat po pierwszym wydaniu Kursu cudów Helen Schucman odeszła z tego świata. Jednak książkę wydawano z sukcesem przez wiele lat, aż do chwili obecnej. Przez ten czas sprzedano duże ilości jej egzemplarzy za duże pieniądze. Pojawiły się również tłumaczenia na inne języki. Zyskała ona, zwłaszcza w krajach anglojęzycznych, dość duże zainteresowanie i zaczęła skupiać wokół siebie różne ugrupowania, które można by uznać, przynajmniej w niektórych przypadkach, za sekty. To ułatwiło ataki na tę książkę tym, którzy nie zgadzają się z jej treścią. Niektórzy nawet określali ją, całkiem niesłusznie, mianem „sekciarskiej”. Tworzenie sekt jest całkowicie sprzeczne z treścią Kursu cudów. Jest on przeznaczony do samodzielnego studiowania. Jednak jest rzeczą oczywistą, że ludzie skupieni wokół jakiegoś znaczącego dla nich dzieła chcą wymieniać między sobą informacje, dzielić się spostrzeżeniami, przeprowadzać dyskusje na tematy związane z tym dziełem, a nawet integrować się w jakichś formalnych organizacjach. Czasami może to prowadzić do tworzenia się sekt i innych ruchów religijnych. Każde nowe ugrupowanie religijne szuka dla siebie jakiejś podstawy teologicznej, a „Kurs cudów” może wielu sektom wydać się atrakcyjnym. Tak samo zresztą jest z Biblią, którą wykorzystywało i wciąż wykorzystuje wiele różnych sekt. Czy jest to jednak powód, aby nazywać Biblię „sekciarskim dziełem”?

Książka, zapisana przez Williama Thetforda na ponad 1200 stronach maszynopisu, składa się z trzech części. Najdłuższa z nich, Text, to część podzielona na 31 rozdziałów i zawierająca teoretyczne podstawy kursu. Druga część, Workbook, zawiera 365 ćwiczeń praktycznych, z których tylko nie więcej niż jedno należy wykonać w ciągu dnia, zatem przerobienie ich wszystkich zajmuje co najmniej rok. Manual for teachers to trzecia, najkrótsza część kursu zawierająca pytania i odpowiedzi na tematy związane z treścią kursu. Wbrew temu co mógłby sugerować tytuł, nie jest ona przeznaczona wyłącznie dla nauczycieli, ani też nie trzeba przerabiać dwóch pierwszych części, by móc czytać tę trzecią.

Kurs cudów naucza czegoś, co można by nazwać zupełnie odmiennym systemem myślowym, różniącym się zupełnie od tego, którym posługuje się przeważająca większość ludzi na świecie. Przedstawiony tam opis rzeczywistości jest całkowicie odwrotny od tego, który jest powszechnie uważany za słuszny. Zupełnie inaczej tłumaczy sie tam życie i śmierć, winę i grzech, potępienie i zbawienie, radość i cierpienie, miłość i strach, atak i wybaczenie, zysk i stratę, a także wiele innych rzeczy towarzyszących ludzkiej egzystencji. Kurs cudów zawiera głęboką analizę psychologiczną powiązanej z ciałem ludzkiej jaźni opartej na ego i przeciwstawia jej Jaźń będącą atrybutem Ducha. Mówi się tam również o znanym w psychologii, ale pojmowanym znacznie szerzej, zjawisku „projekcji”. Kurs rzuca również zupełnie nowe światło na rozumienie czasu. Boga przedstawia się w nim jako kochające wszystkich Źródło Wszystkiego, jako Kogoś, kto nie potępia, ani nie wtrąca do piekła, ale każdego obdarza swoją miłością i mocą, widząc w nim, bez względu na to co zrobił, swoją umiłowaną Kreację. Druga część kursu, zawierająca ćwiczenia (Workbook), prowadzi konsekwentnie, krok po kroku, do przemiany wewnętrznej, której owocem jest przebudzenie przynoszące wyzwolenie od lęku i cierpienia.

Ponieważ w Kursie cudów akcentuje się niejednokrotnie jedność wszystkich i wszystkiego, stąd niektórzy uważają, że jest on oparty na poglądzie filozoficznym zwanym „monizmem”. Inni przypisują mu cechy gnostycyzmu. Wielu łączy go również z ruchem „New Age”. Jednak w rzeczywistości tego dzieła nie da się zaliczyć do jakiejkolwiek kategorii, ponieważ wymyka się ono wszelkim klasyfikacjom. Próba przypisania mu jakiejkolwiek „etykietki” świadczy tylko o poglądach preferowanych przez oceniającego, a nie o samym dziele. Mimo, że Kurs cudów posługuje się terminologią zaczerpniętą z chrześcijaństwa, znaczenie nadawane tym terminom niejednokrotnie daleko odbiega od tego, które mu przypisują różne chrześcijańskie kościoły. Ale te zmiany, choć mogą niektórych zaskakiwać, zmierzają konsekwentnie od strachu do miłości, od ciemności do światłości, od iluzji do prawdy. Bóg nie jest tam prezentowany jako Ten do którego „należy zemsta”, ale jako Ten, który jest Miłością. Jezus przedstawia się tam jako nasz „starszy brat” i nie domaga się nawet respektu dla siebie. Niech ilustracją odmienności Kursu cudów od tego, co się powszechnie głosi, będzie zdanie zaczerpnięte z lekcji 46: „Bóg nie przebacza, ponieważ nigdy nie potępił”.

Helen Schucman zanotowała znacznie więcej niż dotychczas opublikowano. Istnieje pierwotna wersja tych zapisków zwana „Urtext”, która zawiera wiele osobistych uwag odnoszących się do samej Helen Schucman i do Williama Thetforda, a także sugestywnych komentarzy na temat takich postaci jak Zygmunt Freud, Carl Jung czy Edgar Cayce. Mieści ona również w sobie specjalistyczne dyskursy związane z akademicką i kliniczną psychologią, porusza również sprawę ludzkiej seksualności3. „Urtext” jest „copyrighted”, znajduje sie więc pod ochroną amerykańskiego prawa, choć zdaje się „przeciekł” już do internetu.

Powrót do początku tekstu


1  Umieszczany za nazwiskiem skrót Ph.D. (Philosophiae Doctor) oznacza dosłownie „doktor filozofii”. Ale niekoniecznie chodzi tu o doktorat z filozofii. Skrót ten może oznaczać po prostu stopień naukowy doktora. Helen Schucman uzyskała doktorat z psychologii klinicznej.

2  Columbia University (King's College) to znana, założona w 1754 roku amerykańska uczelnia wyższa, znajdująca się obecnie w Nowym Jorku na Manhattanie. O randze tego uniwersytetu świadczy fakt, że jego studentami lub pracownikami było co najmniej 9 laureatów Nagrody Nobla. Takim wynikiem może się poszczycić mało który uniwersytet na świecie. Jest niewątpliwe, że uczelnia takiej klasy nie zatrudniłaby byle kogo, co w pewnym stopniu świadczy o randze samej Helen Schucman.

3  Te informacje zostały zaczerpnięte z angielskiej wersji Wikipedii.