Mój prywatny słownik

Poprzednie hasło

 

Powrót

 

Następne hasło

Terroryzm

Na temat terroryzmu wiele powiedziano i wiele napisano. Encyklopedia multimedialna PWN podaje, że istnieje ponad sto definicji tego zjawiska, z czego kilkadziesiąt powstało w ramach prac ONZ. Łatwiej jest więc określić, czym terroryzm nie jest, niż czym on jest.

Terroryzm to na pewno nie to samo co terror, terror bowiem to gwałt, przemoc i śmierć zadawane słabszym przez silniejszych po to, aby ich zastraszyć i podporządkować. Terroryzm funkcjonuje na ogół odwrotnie, polega on na gwałcie, przemocy i śmierci zadawanej silniejszym przez słabszych1, najczęściej po to, aby zwrócić na coś uwagę, dokonać aktu zemsty, coś wymusić lub rozwiązać jakieś problemy. O ile terror jest zwykle sposobem sprawowania władzy przez różnych tyranów czy totalitarne rządy, o tyle terroryzm jest zazwyczaj skierowany przeciw władzy.

Zamach terrorystyczny rożni się także od zwykłego przestępstwa kryminalnego. Czyn kryminalny jest zwykle dokonywany z niskich pobudek, natomiast cechą charakterystyczną terroryzmu jest to, że jest on niemal zawsze oparty na jakiejś ideologii. Akty terrorystyczne uzasadniane są ideami politycznymi, społecznymi, nacjonalistycznymi czy religijnymi, które wchodzą w skład programów działania grup terrorystycznych.

Należy również odróżnić działania terrorystyczne od działalności „podziemia” czy partyzantki w okupowanym kraju. Ruch oporu jest bowiem prawie zawsze skierowany przeciw okupującej kraj obcej władzy i ewentualnie kolaborantom, ale nigdy celem zamachów nie są osoby całkiem przypadkowe.

Ponieważ działania terrorystyczne mają na celu wymuszenie spełnienia określonych żądań poprzez zastraszenie społeczeństwa, terrorystom zależy aby były one spektakularne i przyciągały media.

Niektórzy terroryści odznaczają się czasem pewnymi psychicznymi anomaliami i charakteryzuje ich teatralność w zachowaniu. Są zafascynowani reakcjami społeczeństwa na swoje czyny. Zdesperowani szukają w przemocy sposobu rozwiązania swoich osobistych problemów.

Trochę historii

W starożytności znany i stosowany był terror, ale nie znano terroryzmu, przynajmniej w takim znaczeniu jakie dziś nadajemy temu słowu. Początki terroryzmu wiążą z powstaniem w Persji, około roku 1080, muzułmańskiej sekty nizarytów2, którą utworzył Hassan Ben Sabbah. Sekta stosowała terroryzm połączony ze skrajnym okrucieństwem dokonując skrytobójczych morderstw na zlecenie. Członkowie tej sekty byli wynajmowani przez Turków seldżuckich do zabijania rycerzy krzyżowych w czasie krucjat. Sekta przetrwała do drugiej połowy XIII wieku.

Mimo działalności nizarytów, terroryzm w drugim tysiącleciu był zjawiskiem dość rzadkim, aż do drugiej połowy XIX wieku. W latach 1880 – 1900 doktryna i ruch anarchizmu stały się pożywką dla działalności terrorystycznej, głównie za sprawą organizacji „Narodnaja Wola”3 w Rosji. Z rąk anarchistów zginęło w tych czasach wielu reprezentantów władzy, jak np. car Aleksander II, prezydent Francji M. Carnot, premier Hiszpanii C. de Castillo, cesarzowa austriacka Elżbieta, król włoski Humbert, prezydent Stanów Zjednoczonych W. McKinley.

W pierwszej połowie dwudziestego wieku anarchiści także dawali znać o sobie. Powstawały również nowe organizacje, które w swojej aktywności wykorzystywały metody terrorystyczne, jak Irlandzka Armia Republikańska. W latach 1937-1948 działało na terenie Palestyny syjonistyczne ugrupowanie terrorystyczne Irgun, które było prekursorem terroryzmu zbiorowego4. W czasie, gdy na jego czele stanął Menachem Begin, Irgun dokonywał wiele krwawych akcji, w których ginęli przypadkowi ludzie. Do największych należał zamach bombowy dokonany 26 VII 1946 na Hotel Króla Dawida, w wyniku którego zginęło 26 Brytyjczyków, 41 Arabów, 17 Żydów i  5 osób innych narodowości. M. Begin po tej akcji wyraził jedynie żal z powodu zabicia Żydów. Do zadziwiających paradoksów polityki należy fakt, że 32 lata później otrzymał on Pokojową Nagrodę Nobla.

Mimo działalności anarchistów i innych ugrupowań, ilość aktów terrorystycznych w pierwszej połowie XX wieku była stosunkowo niewielka. Dopiero od połowy lat 60-tych liczba zamachów terrorystycznych zaczęła gwałtownie wzrastać. Działania terrorystów były kierowane już nie tylko przeciw przywódcom państw i liderom politycznym, ale również zaczęły godzić w inne grupy społeczne (np. przedstawicieli sfer finansowych i biznesu, sportowców), a także coraz częściej pojawiały się zamachy, w których ginęły zupełnie przypadkowe osoby. Terroryzm, a zwłaszcza terroryzm zbiorowy, stał się jedną z dominujących metod walki politycznej różnych ugrupowań, próbujących gwałtem i przemocą rozwiązywać problemy społeczno-polityczne, narodowościowe i religijne.

W drugiej połowie dwudziestego wieku wystąpiły również trzy inne procesy: Po pierwsze grupy terrorystyczne z różnych krajów zaczęły się łączyć, świadcząc sobie różne usługi - w ten sposób powstał terroryzm międzynarodowy. Raport CIA z 1976 roku stwierdzał istnienie 140 powiązanych ze sobą ugrupowań z 50 krajów. Po drugie, rządy niektórych państw zaczęły popierać pewne grupy terrorystyczne, udzielając im schronienia, organizując szkolenie lub zaopatrując w broń i materiały wybuchowe5. Po trzecie, niektóre państwa zaczęły same stosować pozaprawną przemoc za pomocą swoich agend rządowych - w ten sposób powstał terroryzm państwowy.

W XX wieku powstało mnóstwo, często powiązanych ze sobą organizacji terrorystycznych. Do najbardziej znanych należą: w OWP w Palestynie, Hezbollah w Libanie, ETA w Hiszpanii, IRA w Ulsterze, OAS6 we Francji, RAF w Niemczech, Czerwone Brygady we Włoszech, Tupamaros w Urugwaju, Sendero Luminoso w Peru, Front Wyzwolenia Erytrei, Kurdyjska Partia Robotnicza w Turcji, Modżachedini Ludowi w Iranie, Stowarzyszenie Braci Muzułmanów w Egipcie i Algierii, Przetrwanie Świata w USA, Najwyższa Prawda7 w Japonii.

Wszystko to w końcu doprowadziło do sytuacji, że świat przeniósł się w XXI wiek z poważnym problemem nasilającego się terroryzmu wszystkich rodzajów. Tradycyjny podział na terroryzm „czerwony” (skrajnie lewicowy) i „czarny” (nacjonalistyczny lub faszystowski) przestał wystarczać. Istnieje obecnie wiele nurtów terroryzmu: narodowowyzwoleńczy, skrajnie lewicowy ekstremizm, separatystyczno-narodowościowy, anarchistyczno-lewacki, marksistowski, neofaszystowski, fundamentalizm islamski. Stosują one wszystkie możliwe metody gwałtu i przemocy, od porwań pojedynczych osób począwszy, poprzez porwania samolotów czy statków, aż do zamachów na wybrane czy też zupełnie przypadkowe osoby lub grupy osób. Eksplozje bomb w obiektach użyteczności publicznej, samochody-pułapki, porwania (osób, samolotów) – to typowy sposób działania współczesnych terrorystów. Terroryści muzułmańscy, a zwłaszcza tzw. fundamentaliści islamscy, zastosowali jeszcze jeden, bardzo skuteczny sposób: zamachy samobójcze.

Obecnie terroryści działają na wszystkich zamieszkanych kontynentach, a problem terroryzmu jest problemem światowym. Największy w dziejach zamach miał miejsce 11 września 2001 roku, kiedy to grupa terrorystów-samobójców islamskich zniszczyła wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku i część gmachu Pentagonu. W wyniku tego zamachu zginęło kilka tysięcy ludzi. Sprawcą tych przerażających czynów jest Al-Kaida, skrajnie fundamentalistyczna organizacja kierowana przez pochodzącego z Arabii Saudyjskiej Osamę bin Ladena8.

Przyczyny terroryzmu

Zrozumienie istoty terroryzmu poprzez odkrycie jego przyczyn jest bardzo ważne, ponieważ tylko wtedy istnieje szansa, że można skutecznie coś zmienić. Traktowanie terroryzmu jako szczególnego rodzaju zła, które należy zniszczyć, bez wnikania w motywy działania terrorystów, niczego nie rozwiąże. Trzeba się poważnie zastanowić nad tym, co powoduje, że pewni ludzie decydują się na przemoc wobec innych ludzi, nie z niskich pobudek takich jak np. chciwość, ale powołując się na pewne teorie społeczne, ideologie, a nawet religie.

Najogólniej można powiedzieć, że światem ludzi rządzą emocje9, które stanowią podstawę wszystkich ludzkich decyzji i główną siłę napędową wszelkich dążeń i wszelkich działań. Człowiek nawet do treści czysto logicznych ma zawsze jakiś stosunek uczuciowy. U źródeł każdego pragnienia kryje się jakaś emocja. Pomyślna realizacja uczuciowo uwarunkowanych pragnień jest źródłem zadowolenia. Niemożność osiągnięcia tego czego się chce rodzi frustrację. Dotyczy to nie tylko jednostek, ale i pewnych zbiorowości złączonych tymi samymi pragnieniami inspirowanymi przez określone teorie społeczne, ideologie czy światopoglądy. Jeżeli ludzie ci żyją w państwie, które umożliwia im realizację ich pragnień, lub w najgorszym razie jej nie blokuje, przejawiają oni pozytywne uczucia. Gdy jednak nie mogą pokojową drogą zrealizować swoich dążeń, a emocjonalna podstawa tych dążeń jest bardzo silna, wówczas sięgają po przemoc. W przypadku grup większościowych mających znaczące miejsce w społeczeństwie i złączonych wielkim niezadowoleniem z istniejącego stanu rzeczy, taka sytuacja prowadzi do demonstracji, strajków, zamieszek, a nawet do rewolucji. Małe zbiorowości, których dążenia nie znajdują powszechnego poparcia, sięgają po terroryzm. Terroryzm jest więc zwykle reakcją pewnych grup społecznych, względnie małych, ale mocno zjednoczonych jakimiś ideami, na frustrację spowodowaną niemożnością realizacji celów zawartych w programach tych grup. Na straży blokady tych celów stoją zwykle rządy państw, a więc terroryzm zwraca się przede wszystkim przeciw władzy. W taki sposób pojmowali terroryzm anarchiści, których celem był car, król, cesarz, prezydent czy premier. Jednak w miarę demokratyzacji społeczeństw taki cel stawał się niewystarczający. W ustrojach opartych na demokracji parlamentarnej to przecież społeczeństwo w wyborach decyduje o tym, kto ma być przy władzy. Dlatego terroryści zwrócili się przeciw całemu społeczeństwu, organizując zamachy lub porwania, których ofiarami były początkowo osoby prominentne, a potem zupełnie przypadkowi ludzie. Terroryści chcieli w ten sposób zwrócić na siebie uwagę całego społeczeństwa, mówiąc jego członkom poprzez akt terrorystyczny: „Dopóki nie spełnicie naszych żądań, nie będziecie bezpieczni”. Tak narodził się terroryzm zbiorowy. W miarę rozwoju terroryzmu poszczególne grupy z nim związane spostrzegły, że choć nie mogą liczyć na poparcie większości społeczeństwa, to mogą znaleźć sojuszników w grupach terrorystycznych z innych krajów. Terroryzm stał się więc zjawiskiem międzynarodowym, przynosząc powiązanym grupom wymierne korzyści (wzajemne świadczenie sobie różnych usług, np. wspólne szkolenia, ukrywanie osób poszukiwanych, pomoc materialna, itp.).

Zatem takie zjawiska jak terroryzm czy rewolucja zawsze są reakcją na brak realnej możliwości zaspokojenia pewnych bardzo silnych i znaczących potrzeb. Odpowiedzią większości na taką sytuację jest zwykle rewolucja, odpowiedzią mniejszości jest terroryzm.

Potrzeby, o których mowa, mogą być bardzo różne. Jeżeli np. w państwie zdominowanym przez jeden wielki naród żyje również inny, mniejszy naród, to może się czasem w nim pojawić chęć oderwania się i utworzenia swojego własnego państwa. Tego rodzaju potrzeba może istnieć już od samego początku w przypadku, gdy ten większy naród podbił ten mniejszy. Jest ona zwykle tym silniejsza, im większe są różnice kulturowe, obyczajowe czy religijne między tymi narodami. Ten mniejszy naród czuje się czasem zdominowany czy nawet stłamszony przez ten większy. Niezależnie od tego, w jakim stopniu jest to uczucie rzeczywiste, a w jakim urojone (nie nam to oceniać), zaczyna się pojawiać silne pragnienie odrębności, które w końcu owocuje tendencjami separatystycznymi i narodowo-wyzwoleńczymi. Występujące czasem konflikty etniczne tylko pogłębiają problem. Ale rządzący państwem Wielki Brat prawie nigdy nie godzi się na secesję a często nie godzi się nawet na autonomię. Zatem jedynym wyjściem staje się terroryzm. Tego typu sytuacja ma miejsce w Irlandii Północnej10, w Kraju Basków, w państwach zamieszkałych przez Kurdów11, w Palestynie czy w Czeczenii.

Inny rodzaj nie spełnionej potrzeby jaka może inspirować terroryzm wynika z niezadowolenia z istniejącego systemu społeczno-politycznego. Frustracja z braku możliwości zmiany tego systemu połączona z silnym przekonaniem o konieczności jego zmiany była pożywką dla anarchistów, a także wszelkich terrorystów lewackich, marksistowskich czy neofaszystowskich, jak np. niemiecka Frakcja Czerwonej Armii czy włoskie Czerwone Brygady. Działalność terrorystyczna może czasami w sposób paradoksalny nie tylko nie popierać niepodległości jakiegoś kraju, ale wręcz się jej sprzeciwiać. Podstawą działalności francuskiej organizacji OAS był sprzeciw wobec niepodległości Algierii.

Również religia, a właściwie jej swoiste pojmowanie, może inspirować do działań terrorystycznych. Przykładem może być tu fundamentalizm islamski. W państwach muzułmańskich nie da się oderwać prawa i kultury od religii. Prawo świeckie jest ustalane na podstawie Koranu i tradycji (Sunny). Szyici dodatkowo ważną rolę przypisują imamom12. Właściwie wszystko jest w mniejszym lub większym stopniu podporządkowane islamowi. Jednak ten prymat życia religijnego nad świeckim jest różny w różnych krajach islamskich. W takich krajach jak np. Algieria, Egipt czy Turcja13 wielu muzułmanów ma bardzo umiarkowane poglądy. W państwach, w których islam jest tylko jedną z wielu religii i to nie tą najliczniej reprezentowaną, takie priorytety w ogóle nie istnieją. Fundamentalizm islamski dąży do ustanowienia prymatu czynnika religijnego nad życiem świeckim w najwyższym możliwym stopniu. Podstawowym celem fundamentalistów jest utworzenie we własnym kraju państwa islamskiego, w którym byłyby wyeliminowane wszystkie wpływy nieislamskie. Jednak ideą nadrzędną jest opanowanie wszystkich krajów muzułmańskich. Dodatkowo nie dopuszczają oni do dialogu z odmiennymi koncepcjami, a wyjątkowo ostro zwracają się przeciw innowiercom i krajom bogatego Zachodu. Według tego rodzaju muzułmanów, z cywilizacją Zachodu należy prowadzić świętą wojnę: dżihad.

Fundamentalistom udało się łatwo i całkowicie przejąć władzę jedynie w Iranie, znaleźli tu bowiem szerokie poparcie społeczne. Wynikało to z tego, że popierany przez Stany Zjednoczone szach Iranu R. Pahlawi wprowadził szereg postępowych (z naszego, europejskiego punktu widzenia) reform społecznych w stylu zachodnim, całkowicie jednak nie licząc się z proislamskim nastawieniem społecznym i brutalnie tłumiąc wszelką opozycję. Wywołało to rozruchy, do walki włączyli się duchowni nawołując do powszechnego oporu. Nie pomogło wprowadzenie stanu wyjątkowego, wkrótce szach musiał opuścić Iran, a władzę przejął ajatollach Chomeini, doprowadzając do powstania fundamentalistycznej republiki islamskiej.

Taka sytuacja jaka miała miejsce w Iranie jest jednak czymś dość wyjątkowym. Tylko w nielicznych krajach fundamentalistom udało się objąć władzę14. W przeważającej większości państw islamskich ludzie ci stanowią mniejszość, nie ciesząc się poparciem szerokich mas społecznych. W związku z tym nie mogą oni liczyć na przechwycenie władzy. Ich silna potrzeba, aby religia całkowicie dominowała nad życiem świeckim pozostaje więc niezaspokojona. Przeciwnie, kultura zachodnia przenika poprzez ruch turystyczny, kolorowe magazyny, kasety video i płyty DVD, telewizję satelitarną, Internet, co jest przez nich traktowane jako obca indoktrynacja, jako inwazja kulturowa, której sobie wcale nie życzą. Nie chcą (ich zdaniem) bezwstydnego odsłaniania twarzy i innych części ciała przez kobiety. Są przeciwni równouprawnieniu kobiet. Nie życzą sobie propagandy rozwiązłości tak typowej we współczesnych filmach. Nie chcą kultu pieniądza napędzanego przez wielkie koncerny i korporacje. Są przeciwni wpajaniu swoim dzieciom szatańskich idei Zachodu. Chcą, aby ich życie biegło wyłącznie według praw Koranu, wzorów zaczerpniętych z Sunny i ewentualnie wskazówek imamów. Ale nie mogą tego osiągnąć drogą pokojową, bo ani rząd ani większość społeczeństwa nie akceptuje ich poglądów. Pozostaje im więc tylko terroryzm. Co mogą w tej sytuacji zrobić? Przede wszystkim uderzyć w rządy i zastraszyć społeczeństwo. Z jednej strony organizować zamachy na wysokich urzędników państwowych, a z drugiej „karać” tych, ich zdaniem niepoprawnych członków społeczeństwa, którzy nie przestrzegają w wystarczającym stopniu zasad islamu. Mogą też zniechęcać zachodnich turystów do odwiedzania ich kraju poprzez organizowanie zamachów na wycieczki i podkładanie bomb w hotelach.

Przykładem organizacji terrorystycznej działającej w opisany sposób jest Stowarzyszenie Braci Muzułmanów, które dokonywało podobnych czynów na terenie Egiptu i Algierii. Bardziej skrajnym przykładem jest wspomniana już Al-Kaida. Organizacja ta postanowiła prowadzić świętą wojnę z bezbożnym Zachodem, utożsamiając niektóre kraje, jak. np. stany Zjednoczone czy Izrael, z szatanem. Nie mając jednak żadnych szans wygrania tej wojny w otwartej walce, wybrała terroryzm. Główną metodą działania tej organizacji są zamachy samobójcze.

Fundamentalizm islamski występuje nie tylko w krajach islamskich. Wielu muzułmanów mieszka bowiem w Stanach Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajach europejskich. Chociaż część z nich traktuje wiarę swoich przodków w sposób dość swobodny (zdarzają się nawet wśród nich ateiści), to jednak zdecydowana większość to ludzie praktykujący, głęboko uformowani przez swoją religię. Gdy wierzą, że tylko ich religia jest prawdziwa, a wszystkie inne są fałszywe, oraz gdy nie dopuszczają żadnych zmian i kompromisów, mamy do czynienia z fundamentalizmem. Implikacją takiego nastawienia musi być brak tolerancji, a nawet wrogość wobec nieislamskiej większości, która żyje niezgodnie z zasadami głoszonymi przez proroka Mahometa. Sytuacja takich fundamentalistów jest jeszcze gorsza, niż gdyby żyli w kraju, w którym islam jest religią dominującą. Tam mogliby mieć tylko pretensje do niektórych współwyznawców, że nie przestrzegają dostatecznie zasad swojej religii. W niemuzułmańskim kraju na co dzień narażani są na pokusy związane z oglądaniem bezwstydnych kobiet odsłaniających swoje twarze15. Wciąż stykają się z erotyzmem w filmach i reklamach. Nie podoba im się również nadmierna (ich zdaniem) swoboda obyczajowa, co dotyczy zwłaszcza zachowania płci żeńskiej. Muszą ponadto stale uważać, co zamawiają w restauracjach, nie wolno im jeść nie tylko wieprzowiny, ale nawet pączków, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że mogłyby być smażone na smalcu wieprzowym. Ze zgrozą patrzą na powszechną konsumpcję alkoholu. W miesiącu „ramadan”, gdy skręca ich z głodu i z pragnienia, muszą patrzeć jak wszyscy dokoła się objadają i czekać aż do zmroku, podczas gdy w ich kraju wszyscy by pościli. Niektórzy z nich przeżywają duży stres, gdy ich żony muszą udać się do ginekologa, bo w ich kraju mogliby uczestniczyć w badaniu i stale obserwować lekarza. Zdarza się, że odczuwają dyskomfort nawet wtedy, gdy ich córki udają się na ustny egzamin przeprowadzany przez mężczyznę, bo w ich kraju odbywałoby się to przy otwartych drzwiach. Postępującą laicyzację społeczeństw zachodnich odbierają jako postępującą bezbożność. Są pośród nich i tacy, którym nie podoba nawet (ich zdaniem) zbyt łagodne prawo, co dotyczy zwłaszcza kar dla złodziei i morderców, którym powinno się ucinać ręce lub głowy. Z drugiej strony nie mogą legalnie zawrzeć małżeństwa z więcej niż jedną kobietą, bo grozi to więzieniem. W niektórych państwach, np. we Francji16, zabrania się nawet ich córkom noszenia tradycyjnych chust nakrywających głowę. Nie należy się więc dziwić, że przynajmniej niektórzy z nich mają negatywnie nastawienie do państwa, w którym przebywają przez dłuższy czas (np. będąc na studiach), lub nawet którego są obywatelami i po cichu mogą skłaniać się ku terroryzmowi. Część z nich, choć jest to zapewne bardzo niewielki procent, może aktywnie popierać terroryzm udzielając pomocy organizacjom terrorystycznym lub nawet wstępując w ich szeregi. Nie jest przypadkiem, że wielu liderów islamskich organizacji terrorystycznych studiowało przedtem na Zachodzie lub przynajmniej przebywało tam przez jakiś czas.

Niestety, wydaje się, że kultura islamu i kultura zachodnia to dwa różne światy, które tylko z wielką trudnością mogą ze sobą współistnieć, bez możliwości całkowitego uniknięcia napięć i zgrzytów17. Zasadniczy problem w tym, że państwa islamskie, a zwłaszcza te o fundamentalistycznym nastawieniu, oparte są na woli Allacha, a państwa demokratyczne – na woli ich mieszkańców. Islam ustanowiony jest na sztywnych zakazach i nakazach, co jest nie do pogodzenia ze swobodą życia i obyczajów, wymiany informacji, oraz coraz bardziej lansowaną świeckością państw zachodnich. Na domiar złego wielu Arabów nie akceptuje idei demokracji w zachodnim wydaniu, traktując ją nie jako władzę ludu, lecz jako władzę pospólstwa i szumowin. Ideałem dla części z nich są rządy elit (emirów, szejków), a ci którzy popierają rządy republikańskie, wymagają równocześnie, aby ustawy były kontrolowane pod względem zgodności z prawem islamskim. Wpływ religii na władzę w państwach islamskich jest więc olbrzymi, podczas gdy w państwach demokratycznych jest on znikomy. Ekspansja zachodniej cywilizacji może zatem wywoływać u prawowiernych muzułmanów nie tylko niechęć i wrogość, ale nawet lęk.

Islam, choć sam nie implikuje terroryzmu, to jego konkretne interpretacje mogą do niego prowadzić, usprawiedliwiając przemoc i zabójstwa. Gdyby tak nie było, to nie wydano by wyroku śmierci na Salmana Rushdiego tylko dlatego, że napisał powieść, która nie spodobała się islamskim fundamentalistom. Gdyby było inaczej, to ani terroryści palestyńscy, ani bojownicy Al-Kaidy nie oddawali by swojego życia w zamachach samobójczych.

Pierwotną przyczyną wszelkich fundamentalizmów jest iluzja podziału na naszych i obcych, na lepszych i gorszych, na tych, którzy idą słuszną drogą i tych, którzy błądzą. Taka postawa nie odnosi się wyłącznie do islamu. W niechlubnym okresie chrześcijaństwa wszystkich ludzi dzielono na prawowiernych i heretyków. Tych ostatnich nierzadko palono na stosie, czasem po wymuszonym torturami przyznaniu się do winy. Również przemoc i zabijanie, np. podczas wojen krzyżowych, usprawiedliwiano bożym przyzwoleniem, a same krucjaty uznawane były za święte. W niektórych krajach, np. w Hiszpanii, zmuszano ludzi do zmiany wyznania uznanego za heretyckie bądź pogańskie na jedynie słuszne, pod groźbą kary śmierci. W czasach obecnych idea „lepszości” też nie jest tylko domeną islamu, ale w jakimś stopniu dotyczy wszystkich. Jeszcze nie tak dawno komuniści budowali przemocą ustrój, który obwołali jedynie sprawiedliwym. Dziś takim wzorcowym ustrojem wydaje się być demokracja parlamentarna. Teza, że jest ona najlepszym systemem na świecie, panaceum na wszelkie zło i trzeba ją szerzyć nawet „na siłę”, nieobca jest mentalności wielu ludzi na świecie (szczególnie Amerykanów). Niemal każdy człowiek wierzy, że racja jest po jego stronie a nawet, że Bóg jest po jego stronie. Żołnierze niemieccy podczas obu wojen światowych nieprzypadkowo na klamrach swoich pasów nosili napis: „Got mit uns18”. George W. Bush ogłaszając rozpoczęcie wojny z Irakiem nieprzypadkowo powiedział: „God bless America19”.

Jednak idea „lepszości”, choć wydaje się piękna, jest w ostatecznym rezultacie zgubna. Jej owocem jest zaślepienie i przemoc. Zamienia współpracę w rywalizację. Zamienia patriotyzm w nacjonalizm. Zamienia wiarę religijną w fundamentalizm. Prowadzi w mrok. Dopóki każdy dobitnie nie uświadomi sobie, że jego sposób na życie nie jest „lepszy od innych” lecz jest tylko „jednym z wielu”, dopóty pozostanie w ciemności. Dopóki wszyscy nie uświadomią sobie, że nie chodzi o to, aby być „lepszym od innych”, ale raczej o to, aby stać się „lepszym niż dotychczas”, świat nie posunie się ani na krok do przodu i będzie taki jaki jest. Ogłaszanie wojen w „słusznej sprawie”, niezależnie od tego, czy chodzi tu o „wyzwolenie Ziemi Świętej”, czy o „walkę z terroryzmem”, niczego nie ulepszy. Terroryzm nie jest zresztą podmiotem, z którym można by walczyć, lecz tylko sposobem działania pewnych ludzi. Ale czy można walczyć ze sposobem? Określenie „walka (czy wojna) z terroryzmem” wydaje się więc być poniekąd absurdalne20 i nie znaczy więcej niż walka don Kichota z wiatrakami.


Z dotychczasowych rozważań wynika, że u podłoża terroryzmu leży zawsze niezadowolenie z istniejącego stanu rzeczy i potrzeba jego zmiany połączona z brakiem możliwości jej dokonania. Wywołuje to frustrację, która z kolei rodzi nienawiść do władzy blokującej możliwość pożądanej zmiany. Niejednokrotnie nienawiść w końcu kieruje się przeciw całemu społeczeństwu, które popiera tę władzę. Potrzeba zmiany obrasta otoczką ideologiczną, która tę potrzebę uzasadnia, a nawet podsyca. Powstaje zjednoczona wspólną ideologią grupa, która wytycza cele, ustala programy działania. Nieskuteczność działań „pokojowych” zwiększa niezadowolenie, powoduje wzrost agresji i prowadzi tę grupę nieuchronnie do terroryzmu, którego idea opiera się na przekonaniu, że siejąc śmierć i zniszczenie można osiągnąć to czego się pragnie.

Chociaż niezadowolenie, frustracja i nienawiść są bezpośrednimi siłami napędowymi terroryzmu, to jednak jego pierwotną przyczyną i głównym motorem jest lęk. Ciekawe, że głównym celem terroryzmu też jest lęk. Terroryści boją się, że nigdy nie spełni się to czego pragną i poprzez zamachy terrorystyczne chcą nastraszyć tych, którzy mogliby coś zmienić w tej sprawie. I tak np. członków OAS niepokoiło, że utracą korzyści, jakie przynosiła im Algieria jako kolonia. Fundamentaliści islamscy zawsze bali się się szatańskiego Zachodu, który zagraża ich religii i obyczajom. Tych, którzy pragną wolności dla swego narodu od dawna trawi lęk, że Wielki Brat ich zdominuje i stłamsi, a oni pod jego rządami utracą swoją tożsamość narodową.


Trzeba by wspomnieć o jeszcze jednym czynniku, który prawdopodobnie jest jednym z katalizatorów terroryzmu i przyczynił się do jego gwałtownego wzrostu w XX wieku. Jest nim przeludnienie. 500 lat p.n.e ludność świata wynosiła ok. 60 milionów, na przełomie naszej ery – ok. 250 milionów i od tego czasu wzrastała dość powoli, zmniejszając się okresowo wskutek plag epidemicznych. Postępy medycyny w XIX i XX wieku spowodowały radykalne zmniejszenie wskaźnika zgonów. Brak towarzyszącej mu kontroli urodzeń spowodował gwałtowny wzrost przyrostu naturalnego. W 1920 roku na świecie żyło już 1811 milionów ludzi, w 1970 – 3632 miliony, w 1993 - 5572 miliony. W drugiej połowie 2000 roku liczba ludności świata przekroczyła już 6 miliardów.

Zbyt duże zagęszczenie jakiejkolwiek populacji zwykle prowadzi do wzrostu agresji. Dotyczy to nie tylko ludzi ale i zwierząt trzymanych na ograniczonym obszarze. Ciekawe doświadczenia przeprowadzano na wiewiórecznikach. Te podobne do wiewiórek małpiatki stroszą ogon gdy są zestresowane. W przypadku, gdy na danym terenie przebywała niewielka ilość wiewióreczników, zwierzęta były spokojne i odnosiły się do siebie przyjaźnie. W miarę wzrostu ich zagęszczenia, wskaźnik stroszenia ogona wzrastał, a zwierzęta stawały się wobec siebie coraz bardziej agresywne. Po przekroczeniu pewnego progu tego wskaźnika, wrogość wzrosła do niebezpiecznych rozmiarów, a samice zaczęły nawet zagryzać swoje potomstwo.

Ludzie reagują podobnie. To właśnie w XX wieku było najwięcej wojen, a dwie największe z nich pochłonęły łącznie największą liczbę ofiar w historii świata. To właśnie w XX wieku wymyślono teorię eksterminacji narodów. To właśnie w XX wieku skonstruowano i użyto broń masowej zagłady. To właśnie w XX wieku rozwinął się do niespotykanych rozmiarów terroryzm, który w wiekach poprzednich był prawie nieznany. Czy można mniemać, że jest to przypadek?

Jak pozbyć się terroryzmu

Czy można pokonać terrorystów? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Co prawda udało się dotychczas całkowicie zlikwidować kilka grup terrorystycznych, ale generalnie walka z terrorystami jest równie trudna, a może nawet trudniejsza niż walka z mafią. Tworzą oni bowiem, podobnie jak mafia, tajne struktury oraz powiązania międzynarodowe. Są popierani przez rządy niektórych państw. Niejednokrotnie odznaczają się również dużym fanatyzmem ideologicznym i nietolerancją wobec odmiennych poglądów.

Skuteczność walki z terrorystami jest zawsze czymś problematycznym, ponieważ trudno jest całkowicie wyeliminować przemoc za pomocą przemocy21. Wszystko jeszcze zależy jednak od tego na jakich ideach się oni opierają, oraz od tego, czy ta ideologia pokrywa się z przekonaniami i dążeniami szerszych grup społecznych. Jeżeli terroryści stanowią niewielką, izolowaną grupę głoszącą dość egzotyczne lub skrajne idee i nie mają większego poparcia społecznego, to można ich rozbić stosunkowo łatwo. Np. grupa terrorystyczna OAS składała się z garstki kolonistów i wojskowych, którzy w niepodległości Algierii upatrywali utratę własnych korzyści i dlatego się jej sprzeciwiali. Działali więc z dość niskich pobudek i nie mieli szerokiego poparcia ani w Algierii ani we Francji. Algieria uzyskała niepodległość, a przywódcy OAS zostali aresztowani. Podobny los spotkał niemiecką Frakcję Czerwonej Armii czy włoskie Czerwone Brygady.

Jednak im większą akceptację społeczną znajdują idee zawarte w programach grup terrorystycznych, tym bardziej umacnia to te grupy. Poparcie dla tych grup, czasem tylko ciche, bierne i milczące, niejednokrotnie przechodzi w poparcie czynne, jak. np. ukrywanie ich członków, pomoc materialna czy wreszcie wstępowanie do tych organizacji. Walka z takimi formacjami skazana jest z góry na niepowodzenie. Sprzeciwianie się tego rodzaju terroryzmowi tylko go umacnia.

Zwykle duży poziom poparcia społecznego ma terroryzm narodowo-wyzwoleńczy, jak również terroryzm oparty na powszechnie akceptowanych ideach zawartych np. w systemach religijnych. Ludzie opanowani przez wielką ideę są zdolni do wszystkiego. Są nawet gotowi oddać swoje życie. W terroryzmie islamskim taka postawa przekłada się na zamachy samobójcze, znajdując dużo chętnych zwłaszcza, że religia obiecuje natychmiastowe zbawienie i wielką szczęśliwość w raju po dokonaniu tych zamachów.

Czy jest więc szansa, że katolicy pogodzą się z protestantami w Ulsterze, Kurdowie zrezygnują z marzeń o wolnym Kurdystanie, Baskowie nie będą pragnąć wolnego kraju Basków, Czeczeńcy uznają władzę Rosji, a Palestyńczycy przestaną walczyć o wyzwolenie Palestyny? Dopóki wszystkie te narody będą doświadczać przemocy silniejszego od nich Wielkiego Brata, nie stanie się to nigdy. Przemoc zawsze rodzi przemoc. Widać to było wyraźnie we wszystkich tych wymienionych miejscach, a zwłaszcza w konflikcie izraelsko-palestyńskim, gdzie liczba palestyńskich zamachów samobójczych i izraelskich odwetów przekroczyła już wszelką miarę. Jedynym uczciwym i zarazem skutecznym sposobem na uspokojenie narodów pragnących własnego państwa lub chociażby tylko autonomii jest dać im to, czego pragną22. Ale które państwo zgodzi się dobrowolnie na oderwanie części terytorium?

Innym przykładem terroryzmu trudnego do pokonania jest terroryzm oparty na fundamentalizmie religijnym. Religijny konserwatyzm ma niejednokrotnie dość duże poparcie społeczne. Rodzimym przykładem niech będzie sukces działalności ojca Rydzyka i jego mediów. W krajach muzułmańskich takie zjawiska są jeszcze mocniejsze. Podobnie jak bojownicy o niepodległość, fanatyczni wyznawcy islamu są również gotowi na wszystko. Każdy atak skierowany przeciw nim jest interpretowany jako atak na ich religię i umacnia ich w przekonaniu, że narodami chrześcijańskimi rządzi szatan. Jeżeli tacy terroryści mają dobrze zorganizowaną, międzynarodową siatkę, to szansa zwycięstwa w walce z nimi jest nikła, bo żeby ich pokonać, trzeba by najpierw zniszczyć ich wiarę. Tego jednak nie da się osiągnąć przemocą.

Stany Zjednoczone po ataku na Amerykę ogłosiły wojnę z terroryzmem. Niezależnie od oficjalnych oświadczeń, główną psychologiczną przyczyną tej decyzji była wściekłość amerykańskich generałów, znacznie większa niż po ataku Japończyków na Pearl Harbour, spowodowana tym, że nie potrafili obronić swojej własnej głównej siedziby – Pentagonu. Można się domyślać, że znaleźli oni również duże poparcie w kręgach związanych z przemysłem zbrojeniowym i naftowym. Ich działania sprowadziły się na razie tylko do wojen z dwoma państwami: Afganistanem i Irakiem. Nie udało się ani rozbić Al-Kaidy, ani też złapać jej przywódcy – Osamy bin Ladena. Ale wbrew temu co czyni USA, wojny z terroryzmem nie można sprowadzić do wojny z państwami, w których terroryści działają, lub z których się wywodzą, choćby nawet te państwa udzielały im poparcia. Jeżeli ideologia terrorystów ma szerszą akceptację społeczną, a tak jest w przypadku dążeń narodowo-wyzwoleńczych czy fundamentalizmów religijnych, to każdy atak na terrorystów będzie rozumiany jako atak na idee głoszone przez tych terrorystów i ich tylko umocni. Przemoc ze strony Zachodu tylko utwierdzi ich w przekonaniu, że postępują słusznie. W miejsce każdego zabitego terrorysty powstanie dwóch następnych. Nie można wygrać wojny z cudzymi przekonaniami. Nie da się pokonać tego, co nieuchwytne. Przekonała się niegdyś o tym inkwizycja, przekonali również się komuniści, przekona się i Ameryka. Kontynuacja polityki Busha23 doprowadzi jedynie do umocnienia się wizerunku Ameryki jako szatana w oczach wielu wyznawców islamu. Przypuszczalnie nie dojdzie do trwałego zmniejszenia terroryzmu, ale przeciwnie – do powstawania jego nowych ognisk na świecie. Zgodnie z zasadą: „To, czemu się opierasz, umacniasz”, walka z terroryzmem będzie go napędzać.24

Można oczywiście ogłaszać kolejne wojny przeciw państwom muzułmańskim. Można też szybko zniszczyć cały świat arabski kilkunastoma bombami atomowymi. Można również zniszczyć w ten sam sposób wszystkie inne państwa popierające terroryzm. Ale czy wówczas zostanie jeszcze na świecie ktoś, kto się o skuteczności takich działań przekona?


***


Co więc mogą zrobić władze państwowe w sprawie terroryzmu, zwłaszcza jeśli chodzi o fundamentalizm islamski? Wydaje się, że są cztery metody postępowania, które można zastosować oddzielnie lub w dowolnym połączeniu. Pierwsza polega na kontynuacji działań już zaczętych, a więc na prowadzeniu tego, co nazwano „wojną z terroryzmem”. Ponieważ tego rodzaju wojny de facto prowadzić się nie da25, więc musi to skutkować ogłaszaniem tzw. „wojen zastępczych” z wybranymi państwami islamskimi, jak to już miało miejsce w przypadku Afganistanu czy Iraku. Wojny te oczywiście nie zaowocują żadnym sukcesem w zwalczaniu terroryzmu, ale przyniosą mieszkańcom świata Zachodu złudną nadzieję, że się coś robi w tej sprawie. Ponadto niewątpliwie napędzą koniunkturę różnym dziedzinom gospodarki, a zwłaszcza przemysłowi zbrojeniowemu. Świat islamu potraktuje je w najlepszym razie jako rodzaj odwetu za działania terrorystów, jednak wielu muzułmanów odbierze te wojny jako atak na ich religię. W państwach, przeciw którym będą prowadzone, przyniosą zniszczenie i śmierć wielu ludzi. Terroryści znajdą w nich potwierdzenie słuszności swoich działań oraz znakomity powód, aby te działania wzmagać i rozszerzać. Może w końcu dojść do tego, że użyją broni biologicznej, chemicznej, czy nawet jądrowej, co pociągnie za sobą tragiczne skutki na niespotykaną dotąd skalę i przyczyni się do ogólnoświatowego kryzysu. Po dopełnieniu się pewnej miary zła, gdy mieszkańcom Ziemi wreszcie otworzą się oczy i ujrzą „brzydotę spustoszenia”, wtedy wszyscy, w tym również i terroryści zrozumieją wreszcie, że droga, którą dotychczas kroczyli, nie doprowadzi ich do celu jaki sobie postawili. Ale w jak opłakanym stanie będzie wtedy świat?

Drugi sposób to postawienie na „walkę z terrorystami”. Określoną rolę mogą tu odegrać różne służby specjalne, wywiad, jednostki antyterrorystyczne, itp. Można poddawać podejrzanych stałej inwigilacji, stosować podsłuch, kontrolować ich rozmowy telefoniczne, wiadomości sms, e-maile i działalność w Internecie. Można sprawdzać wszystkie kontakty tych ludzi i przeprowadzać szczegółowe kontrole przy przekraczaniu przez nich granicy. W razie wykrycia terrorystycznej siatki, do jej zniszczenia użyć bardzo dobrze wyszkolonej grupy ludzi. Są to jednak metody mało skuteczne, które nigdy nie dadzą pełnych gwarancji, że wszyscy terroryści będą unieszkodliwieni i atak terrorystyczny nie nastąpi. Ponadto takie działania pociągają za sobą ograniczenie swobód demokratycznych i nie można wykluczyć, że będą używane do innych celów niż te, dla których są przeznaczone. Z drugiej strony, uwrażliwianie na terroryzm całego społeczeństwa poprzez odpowiednią propagandę może przynieść wzrost jego czujności, jednak kosztem podniesienia poziomu lęku. Wszystkie inne możliwe scenariusze byłyby zaprzeczeniem wolności i demokracji, jak np. ograniczenie swobód tym, którzy mają niewłaściwy kolor skóry, nadanie prawa policji do przeprowadzania rewizji i aresztowań bez nakazu, czy zastrzelenia każdego, kto się nie zatrzymał do kontroli. Tego rodzaju praktyki uderzałyby nie tylko w terrorystów, ale i w obywateli państw, w których by je wprowadzono. Przynosząc pewne korzyści w postaci podniesienia wskaźnika wykrywalności organizacji terrorystycznych powodowałyby również olbrzymie straty moralne w społeczeństwie. Nie przyniosłyby trwałego sukcesu w dziedzinie walki z tego rodzaju terrorystami, których ideologia oparta jest na wierze religijnej. W miejsce każdej zlikwidowanej siatki terrorystycznej powstawałyby dwie następne. Aby zwyciężyć tego rodzaju terrorystów, trzeba by najpierw skutecznie wpłynąć na sposób w jaki widzą świat i doprowadzić do zmiany ich przekonań, a to w przypadku fundamentalistów wydaje się być niemożliwe. Na domiar złego taki terroryzm stał się już zjawiskiem międzynarodowym. Błędem jest więc mniemanie, że jeżeli się opanuje kraje popierające terroryzm, to terroryzm zniknie. W samych tylko krajach Unii Europejskiej łączna liczba przebywających tam muzułmanów wyraża się już w milionach i jeżeli chociaż tylko jeden promil z nich ma związek z terroryzmem, to jest to potężna armia. Terroryści są więc wszędzie. Parafrazując znany slogan „Manifestu komunistycznego” można powiedzieć, że realizują oni obecnie hasło: „Terroryści wszystkich krajów łączcie się!”. Tego rodzaju działania sprawiają, że ludzie ci stają się siłą coraz trudniejszą do pokonania.

Trzecia droga to izolacja. Niektórzy znawcy problemu, jak np. Samuel Huntington, głoszą dość pesymistyczny pogląd, że świat islamu i świat cywilizacji zachodniej nie mogą ze sobą współistnieć. Logiczną tego konsekwencją jest więc odosobnienie, oparte na następujących zasadach: „My wam nie będziemy eksportować ani religii, ani demokracji, ani nawet techniki, a także niczego innego czego sobie nie życzycie, wy nam nie eksportujcie fundamentalizmu i terroryzmu. My uszanujemy wasze poglądy oparte na absolutyzmie obyczajowym, moralnym i religijnym, wy uszanujcie nasze. My nie będziemy jeździć do was demonstrując nasze obyczaje nawet jako turyści, wy omijajcie również nasze kraje”. Można by to podsumować jednym zdaniem: „My się odczepimy od was, a w zamian za to wy odczepcie się od nas”. Tego rodzaju układ wymaga jednak pewnego niezbędnego minimum tolerancji, której ze zrozumiałych względów nie da się oprzeć na relatywizmie, a jedynie na uznaniu prawa drugiej strony do błędów.

Postulat izolacji od fundamentalizmu islamskiego wymaga odpowiedniej polityki paszportowej, wizowej i imigracyjnej, polegającej na starannej selekcji osób, którym zezwala się na pobyt w danym kraju, a zwłaszcza na stałe osiedlenie się. Wszelkie kontakty między krajami należącymi do tych różnych kultur musiałyby być kontrolowane pod względem wzajemnie niekorzystnego wpływu tych kultur na siebie. Osoby, które mogłyby stanowić zarzewie konfliktów na tle religijnym czy obyczajowym powinny być wówczas natychmiast usuwane z danego kraju.

Pełna realizacja tej trzeciej postawy wobec fundamentalistycznie nastawionych wyznawców islamu nie jest obecnie możliwa, ponieważ pewne niezgodne z nią fakty zostały już dokonane. Ogłoszono już wojnę z terroryzmem, Afganistan i Irak są już zdobyte, a liczba wyznawców islamu mieszkających w krajach Zachodu jest duża. Stopniowy odwrót w stronę izolacji byłby jednak do pomyślenia, zwłaszcza wtedy, gdyby wszystkie zainteresowane państwa wyraziły taką wolę. Byłby to sposób zapewne bardziej skuteczny niż poprzednie w uniknięciu kolizji dwóch światów i w gaszeniu terroryzmu, jednak za cenę podziału i separacji. Wszelkie zmiany zaprowadzone metodami urzędowo-administracyjnymi i związane z nimi ograniczenia prowadziłyby również do sprzeniewierzenia się ideałom wolności.

Czwarta droga to ugoda z terrorystami ustanowiona na zasadzie rozsądnego kompromisu. Nie możemy oczywiście pozwolić, aby fundamentaliści islamscy dyktowali nam, co mamy robić we własnym kraju. Jednak możemy pójść na pewne ustępstwa w sprawie, co nam wolno w ich kraju i wobec ich współwyznawców. W zamian za to mamy prawo żądać, aby skończyli oni z aktami terroru. Jednak ten sposób może napotkać na zdecydowany sprzeciw tych, którzy sądzą, że terrorystom nie należy nigdy i w niczym ustępować. Również część terrorystów byłaby przeciwna takiemu rozwiązaniu uważając, że dżihad należy prowadzić bez żadnych kompromisów, aż do zwycięskiego końca. Ponadto takie porozumienie może być łatwo złamane przez każdą stronę. Ugoda z terrorystami jest więc sposobem najmniej pewnym i najmniej skutecznym.


Czy więc istnieją jakieś efektywne sposoby eliminacji terroryzmu? Tak, ale są one nieosiągalne podanymi poprzednio metodami. Wymagają one zmiany sposobu myślenia prowadzącej do uświadomienia sobie, że wszyscy stanowimy jedną całość ponad wszelkimi podziałami i że każdemu należy się szacunek, niezależnie od jego wyznania czy przekonań. Wszyscy muszą zrozumieć, że jeśli ma przetrwać nasza Matka Ziemia wraz z jej mieszkańcami, to nie można jej niszczyć, zatruwać i w dodatku mordować się wzajemnie. Dopiero gdy cała ludzkość uświadomi sobie, że droga przemocy jest drogą donikąd, zniknie mentalna pożywka dla terroryzmu. Aby przemoc zastąpić łagodnością, trzeba nauczyć się najpierw kontrolować własny strach. Dotyczy to wszystkich.

Jednak tych przemian w pojmowaniu rzeczywistości nie da się wymusić. Mieszkańcy Ziemi muszą po prostu do nich dojrzeć. Dopóki to nie nastąpi, nic się nie zmieni, a zachodzące w świecie destrukcyjne procesy będą się rozwijać. Oby jednak ludzkość nie musiała doświadczać swego „oświecenia” w tragicznych okolicznościach, gdy na ratowanie świata będzie już za późno.

Póki co, jeśli nawet nie jesteśmy w stanie przemienić całego świata, starajmy się odmienić siebie. Gdy nauczymy się kontrolować lęk, to nigdy nie staniemy się terrorystami, a terroryści nie będą w stanie zrealizować wobec nas swojego głównego celu – zastraszenia. Gdy staniemy się lepsi niż dotychczas, będziemy się wzorcem dla swojego otoczenia i pociągniemy za sobą innych, a może nawet i terroryści to zauważą. Oczywiście, zawsze mamy prawo, a nawet obowiązek, bronić siebie i innych przed terrorystycznymi atakami. Ale nie traktujmy terroryzmu i terrorystów jak wcielonego zła. Pamiętajmy, że akt terrorystyczny to często krzyk rozpaczy, to wołanie o pomoc. Nie odpowiadajmy przemocą na przemoc, nienawiścią na nienawiść. Terroryści też zasługują na miłość, bo każdy na nią zasługuje, choć dla wielu może się to dziś wydać czymś nie do przyjęcia. Prawdziwa, czysta miłość przynosi zawsze wolność. Mimo, że teraz wygląda to na utopię, może nadejdą kiedyś czasy, gdy będziemy gotowi dać Palestyńczykom wolną Palestynę, Baskom wolny Kraj Basków, Kurdom wolny Kurdystan, a Czeczeńcom wolną Czeczenię. Gdy przywrócimy wolność wszystkim narodom, które tego pragną, wtedy od razu zniknie połowa wszystkich problemów związanych z terroryzmem. Jeśli pozwolimy fundamentalistom islamskim izolować się od Zachodu i nie będziemy „wciskać” im na siłę swojej kultury26 aby mogli się nacieszyć swoją skrajnie pojmowaną religią, wówczas terroryzm zmniejszy się o trzy czwarte, a z pozostałością będzie można łatwo dać sobie radę.

Jak do tej pory nic na razie nie wskazuje na to, że mieszkańcy Ziemi są zdolni do zrealizowania opisanego scenariusza. Jesteśmy wciąż prymitywnym społeczeństwem, które nie potrafi rozwiązywać swoich problemów inaczej, niż przy użyciu siły. Być może świat musi doświadczyć jakichś traumatycznych wydarzeń, bardziej tragicznych niż te, które tworzą jego dotychczasową historię, w wyniku których ludzkość dozna wstrząsu i dopiero po takiej gorzkiej lekcji osiągnie wyższy poziom rozumienia, co uczyni ją zdolną do zmiany swoich przekonań. Może jednak Ziemianie zdołają dojść do tego bez wielkiego bólu. Tak czy inaczej, musimy wierzyć, że taka transformacja będzie w końcu możliwa.

Powrót do początku tekstu


Bóg

Honor

Jałmużna

Konopie

Kradzież

Miłość

Obraza

Polityka

Prawda

Religijność

Rozwód

Sekta

Strach

Szczęście

Terroryzm

Wymóg


1 Istnieją od tej reguły wyjątki, np. terroryzm państwowy.

2 Inna nazwa tej sekty to asasyni.

3 Narodnaja Wola była organizacją rewolucyjną powstałą w Rosji w roku 1878. Program partii zakładał obalenie caratu i wprowadzenie swobód obywatelskich, nie wykluczając przy tym stosowania metod terrorystycznych.

4 Terroryzm zbiorowy różni się od indywidualnego tym, że akty terrorystyczne są skierowane przeciw grupom ludzi, zwykle nie znanych terrorystom, a znajdujących się w miejscu zamachu zupełnie przypadkowo. Terroryzm zbiorowy stosuje więc podkładanie bomb w urzędach, lokalach publicznych a także porywanie samolotów, statków itp. Terroryzm indywidualny godzi zawsze w starannie wybrane osoby (np. wysokiej rangi polityków).

5 Pomocy organizacjom terrorystycznym udzielały m. in. ZSRR, Korea Północna, Libia, Syria, Irak i Algieria.

6 Niektóre organizacje, jak OAS, RAF czy Czerwone Brygady zostały w końcu skutecznie zwalczone.

7 Niektóre ugrupowania to właściwie sekty religijne uprawiające terroryzm, jak np. „Najwyższa prawda”.

8 Przyjęto tu jedną z kilku rozpowszechnionych pisowni, przykłady innych to: Usama bin Laden, Osama ben Laden, Osama ibn Laden.

9 W tym haśle uczucia i emocje są traktowane tak, jak się je rozumie w języku potocznym, tj. jako wyrazy bliskoznaczne. W szerszym znaczeniu emocje są manifestacją uczuć, to wzruszenie wywołane przez uczucia.

10W Irlandii Północnej za zaistniałą sytuację odpowiedzialni są sami Brytyjczycy. To Henryk II zawładnął Irlandią i włączył ją w skład Anglii. To Henryk VIII zapoczątkował politykę osiedlania protestantów w Ulsterze. To kolejni władcy usiłowali przenieść angielską reformę kościelną do Irlandii co im się z resztą nie udało, ale za to byli wielokrotnie zmuszeni do tłumienia buntów Irlandczyków.

11Turcja, Iran, Irak , Syria.

12Istnieje 5 filarów islamu: wyznanie wiary, modlitwa, jałmużna, post i pielgrzymka do Mekki. Szyici traktują imama jako 6-ty filar islamu.

13Jednak i w takich krajach obserwuje się zjawisko, które można by nazwać odradzaniem się islamu. Np. w Egipcie, w ubiegłym wieku, kobiety w dużych miastach, które nie nosiły chust zasłaniających włosy, nie należały do rzadkości. Dziś osłanianie włosów jest zjawiskiem powszechnym. Następuje więc jakby powrót do tradycyjnych wartości i obyczajów.

14Np. talibowie w Afganistanie ustanowili zasady państwa muzułmańskiego wprowadzając prawo szariatu i rządzili aż do ich obalenia przez koalicję antyterrorystyczną po ataku Al-Kaidy na Stany Zjednoczone.

15Minimalnym wymaganiem islamu jest to, aby kobieta przysłaniała swoje włosy, jak to czynią muzułmanki np. w Egipcie czy Algierii. W skrajnym przypadku przysłaniają one całą głowę, zostawiając tylko szczelinę na oczy lub umieszczając na wysokości oczu siateczkę, np. w Afganistanie.

16Władze francuskie, w ramach powszechnej laicyzacji, zakazały arabskim uczennicom noszenia w szkole takich chust.

17Głównym powodem tego, że świat islamu nie może harmonijnie współistnieć ze światem zachodnim jest absolutyzm w pojmowaniu wartości, zwłaszcza religijnych. Niestety, większość przywódców współczesnych kościołów popiera absolutyzm i walczy z relatywizmem. Dotyczy to nie tylko islamu, ale również chrześcijaństwa. Jednak każdy absolutyzm jest wrogiem tolerancji. Dopóki będzie się głosić, że „poza kościołem nie ma zbawienia”, wszyscy ludzie innej wiary będą uważani za pogan. Dopóki będzie się głosić, że tylko nauki proroka Mahometa są prawdziwe, wszyscy, którzy się za nimi nie opowiedzą, będą uważani za niewiernych, z którymi należy prowadzić dżihad.

18„Bóg z nami”

19„Boże, błogosław Amerykę”

20Zwrot „wojna z terroryzmem” można rozumieć jedynie w sposób przenośny, jako walkę z terrorystami. Ale tu też nie jest to wojna w zwykłym rozumieniu tego słowa. Jak bowiem można walczyć z tymi, którzy są ukryci i nieuchwytni? Wojnę można prowadzić dopiero wtedy, kiedy się wie, gdzie i kim jest przeciwnik.

21Przemoc prawie zawsze rodzi przemoc, czego dowodem jest wciąż nieustający konflikt Izraelsko-Palestyński.

22Inną, równie skuteczną, choć obrzydliwą metodą jest wyciąć ich w pień, jak to kiedyś Amerykanie uczynili Siuksom pod Wounded Knee.

23Ci, którzy głoszą, że nie wolno ustępować terrorystom, bo doprowadzi to do eskalacji ich żądań i do rozprzestrzenienia się terroryzmu, mylą terroryzm ze zwykłym bandytyzmem. Przestępcy, którzy dla okupu podkładają pod określone obiekty ładunki wybuchowe grożąc ich odpaleniem lub porywają ludzi grożąc, że jeśli nie dostaną określonej sumy pieniędzy to ich zabiją, mogą rzeczywiście zniechęcić się do podejmowania takich działań, jeżeli stanie się regułą, że nigdy nie dostaną tego, czego żądają, a sprawa zawsze będzie się dla nich kończyć więzieniem lub cmentarzem. Jednak w przypadku terrorystów jest inaczej. Działają oni bowiem zwykle z pobudek ideologicznych i nierzadko mają ciche, a czasem nawet jawne poparcie pewnej części swoich rodaków czy współwyznawców. Za swoją sprawę gotowi są często oddać życie, o czym świadczą np. zamachy samobójcze. Tacy ludzie nie zniechęcą się podejmowanymi przeciw nim działaniami. Każdy krok podjęty przeciw nim będzie dla nich dodatkowym argumentem potwierdzającym zasadność ich działalności. Mówiąc bardziej dosadnie, ogłoszona przez prezydenta Busha wojna z terroryzmem dostarczy terrorystom ideologicznych powodów do kontynuowania a nawet nasilania działań.

24Istnieje realna groźba użycia w końcu przez terrorystów broni masowego rażenia.

25Określenie „wojna z terroryzmem” to oksymoron.

26Czy prędzej czy później w końcu sami dojdą do wniosku, że nie osiągnęli w ten sposób szczęścia i sami zapragną kontaktów z innymi kulturami. Nie jest jednak nigdy możliwe, aby uzyskać to siłą.